SZEF KUCHNI POLECA: SMAŻONY BURSZTYN W SOSIE CZEKOLADOWYM.

Korzystając z uprzejmości mojej drogiej Współlokatorki, postanowiłam w końcu coś skrobnąć i dać tym samym świadectwo swego istnienia (jak to górnolotnie zabrzmiało!), gdyż doszły do mnie skargi, iż znaki dymne nie przynoszą rezultatów, co wywołuje falę zamieszania i daje grunt pod najbujniejsze plotki. Z tego oto miejsca, pragnę zdementować wszelkie pogłoski o moim rzekomym wyparowaniu, tudzież porwaniu przez kosmitów i podstawieniu mego sobowtóra, ze świecącą głową. Tak na marginesie, nie jestem chińską świnią skrzyżowaną ze świetlikiem, żeby świecić.

Laptopa wciąż brak, co jest główną przyczyną mego natrętnego milczenia. Po miesięcznej naprawie, wrócił do mnie na całe półtora tygodnia, by zaraz potem znów trafić do serwisu na intensywną terapię. Moja praca nad książką (bez salw śmiechu proszę) utknęła w martwym punkcie i powoli się już zastawiam, czy jest sens zaczynać ją po raz trzeci, bo tym razem może się okazać, że ten laptop się nie zepsuje, a wyleci w powietrze.

Ja – MoRmi, zrobiłam się wyjątkowo sarkastyczna. Nie mogę o sobie powiedzieć, że jestem normalną studentką, bo na imprezy nie chodzę, a z alkoholem mam tyle do czynienia, ile krupniku doleję do kawy. Zakopuję się w książkach, jem na książkach, spaceruję i śpię z książkami. W końcu one doskonale wiedzą, jak mi zrobić dobrze. Czasem jednak się zastanawiam, przed kim tak bardzo się chowam?

To niesamowite, jak wielki ładunek emocji i uczuć, można zamknąć w jednej piosence. Przypominają malutkiego owada, uwięzionego w żywicy dźwięków. Są unikalne, niezmienne, wyjątkowe i zawsze tak samo porażająco świeże. Potem, po wielu latach, trzymając w dłoni jeden z największych skarbów serca, bursztyn własnych uczuć, na nowo rodzą się zapomniane emocje. Są przyjemne, słodkie, delikatne, niebezpieczne, złowrogie i bolesne. Człowiek… kobieta… ja chyba faktycznie mam coś w sobie z masochisty, skoro tak natrętnie i uparcie, wykopuję ze skamielin swojej przeszłości, te cenne pomarańczowe kamyczki. Czyżbym była do tego stopnia znudzona i znużona monotonią uczuć, którą serwuje mi świat?

Ludzie są nudni i przewidywalni, a ja jestem zachłanna i chcę czegoś więcej, nie tylko debatować, co zrobić jutro na obiad.

MoRmi.

PS. Przestać mi tu jęczeć! Odzyskam laptopa, to wrócę… i zrobię w końcu coś z tym okropnym szablonem! ;F

2 myśli nt. „SZEF KUCHNI POLECA: SMAŻONY BURSZTYN W SOSIE CZEKOLADOWYM.

  1. Będzie krótko,bo tonę w książkach własnie ^^
    Więc: Primo to podziękowania dla panny K. za dostęp do neta!
    Secundo kosmitą i tak jesteś,to akurat jest potwierdzone. Trio ksiażkę i tak wiem,że napiszesz i Ty też doskonale o tym wiesz w otchłani swojego rozczochranego łba. Książki i sarkazm są fajne,ale z tym pierwszym,to radzę tez czasem wyjść do ludzi… (?!!). No,a krpuniku z kawą jeszcze nie próbowałam…. ^^ Si si it’s only me!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>