DZIEŃ ŚWIRA*

„…refleksyjność jest stanem przeciwnym
naturze i człowiek, który rozmyśla, to zwierzę zwyrodniałe.”

/Jean-Jacques Rousseau, „Rozprawa o nierówności”/

Kolejny raz przyszło mi śnić snem wariata. Szkoda tylko, że jego akcja rozgrywa się na jawie, a ja muszę grać w nim jedynego dziwaka. Wszystko dookoła kręci się jak w rozpędzonej karuzeli i wyłącznie zatrzaśnięte drzwi, wciąż stoją nieruchomo. Atmosfera zrobiła się słodka i mdląca, niczym tanie draże z Biedronki. Zbieram do plastikowego pudełka wszystko co posiadam, by pewnego pięknego dnia, ostentacyjnie spalić to na stosie. Jeszcze ta sterta trupów, która nie mieści się już w mojej szafce, a której muszę się w końcu jakoś pozbyć. Dobrze, że to nie ja muszę zbawiać ten świat.

„A jak się rozchodzi o tą niby nadzieję na zmartwychwstanie, to sam żem wiele razy słyszał, jak mówił, że chce iść do piekła; ta jego matka to była taka dewota, że on był pewny, że ona pójdzie do nieba, a on nie chciałbyć tam, gdzie ona.”

/Bram Stoker, „Dracula”/

Żałuję rzeczy, za które żałować nie powinnam. Nie żałuję rzeczy, za które żałować powinnam.

„Tak oto poeci-teologowie zmyślili pierwszą boską baśń najwznioślejszą ze wszystkich, jakie kiedykolwiek później powstały… . Baśń ta upowszechniła się tak dalece i takie wywołała wrażenie, że sami jej twórcy uwierzyli w nią.”

/Giambattista Vico, „Nauka nowa”/

Szczęście jest jak mały rozchichotany chochlik, który natarczywie śledzi każdy krok człowieka. Snuje się jak cień, czai tuż za rogiem, zerka, i kiedy tylko wyniucha okazję, podbiega na paluszkach, dopada swą ofiarę i obnażając pożółkłe, krzywe ząbki w pyzatym uśmiechu, łaskocze ze wszystkich sił swoimi długimi, kościstymi paluchami. Ludzie jednak zrobią wszystko, żeby pozbyć się tego natręta i w spokoju móc znowu pogrążyć się w apatii. Zastanawiam się tylko, kto nam wmówił, że musimy być nieszczęśliwi i zainstalował program nieustannej defensywy przeciw naturalnej radości? Przecież dużo trudniej bronić się przed nią, niż spokojnie zaakceptować i… ucieszyć się.

„Bo czyż tygrys nie pomrukuje sobie łagodnie do swoich małych i dzikość swą ukoiwszy, nie pieści się z nimi?”

/św. Augustyn, „Civitas Dei”/

Idąc za psychoanalityczną metodą interpretacji powyższej notki: Tak, jestem seksualnie niewyżyta.

MoRmi

*Dzisiejszą notkę sponsoruje sok marchewkowy, Iron Maiden z piosenką „New frontier” i smród papierosów we włosach.

MANTRA

 frustracja – praca – brak czasu – japoński – zmęczenie – pseudo-ferie – popieprzenie emocjonalne – zatrucie rodzicami – wątpliwości – jeden wielki znak zapytania:„co dalej?” 

To moja mantra, którą powtarzam od półtora tygodnia. Sesja wprawdzie zamknięta, ale o dziwo wcale nie czuję ulgi. Proza życia dopadła mnie, ścisnęła gardło i najwyraźniej nie zamierza wypuścić. Tylko dwie iskry w moim sercu chronią mnie przed chłodem, tej wyjątkowo nieznośnej zimy.

… i niech ta cholerna wiosna w końcu przyjdzie!

MoRmi