IT’S ALL ABOUT US

„Odzyskała równowagę. Stanęła w rozkroku, a bose stopy zatopiła w zimnym i mokrym mchu. Trzęsącą się od nadmiernego wysiłku, prawą ręką otarła obficie krwawiące wargi. Czuła słodko-metaliczny smak krwi, która zbierała się w jej ustach wraz ze śliną. Poszarpane mięśnie lewej ręki sprawiły, że zwisała bezwładnie wzdłuż ciała. Jednak jej dłoń, niczym imadło, wciąż ściskało ręcznie zdobiony sztylet, którego ostrze spływało teraz czarną krwią Zwierza. Sukienka utraciła swą nieskazitelną, niewinną biel i zbroczona, przybrała buro-czerwony odcień. Jej uda, dekolt i nogi mokre od potu, lśniły w surowym świetle księżyca.

Rozdrażnione Bestie nerwowo krążyły wokół swojej ofiary, a z ich gardzieli wydobywały się pełne nienawiści  powarkiwania. Tym razem jednak dało się w nich wyczuć nutę niepewności i strachu, wywołanego widokiem leżących nieopodal zmasakrowanych ciał współbraci. Obraz szczątek skąpanych w jeziorze krwi, z połamanymi i sterczącymi kośćmi sprawiał, że nawet tak bezdusznym kreaturom jeżyła się sierść na masywnych karkach. Ich puste, wytrzeszczone oczy, piana i koszmarny grymas na pyskach świadczyły, jak wielką brutalnością odznaczał się ich oprawca.

Bestie krążyły, ujadały, co jakiś czas któraś z nich podchodziła niepewnie od tył i kłapała wielką paszczą tuż przy materiale sukienki, po czym pośpiesznie umykała z podkulonym ogonem na bezpieczną odległość.

Na ustach Dziewczyny zarysował się wyraźny cień uśmiechu, zielone oczy zapłonęły nowym blaskiem, a rozmierzwione włosy sprawiały, że jej oblicze przybrało jeszcze dzikszy charakter.

Bijący od niej zapach pewności, zdecydowania i determinacji drażnił nozdrza Zwierzy i sprawiał, że zupełnie utraciły zimną krew, a do ich zdziesiątkowanego stada wkradł się duch paniki. Wiedziały, że polowanie się zakończyło i jedyną walkę, jaką przyjdzie im teraz stoczyć, to walka o ich własne psie życia.

Dziewczyna przełożyła sztylet do prawej ręki, z niebywałą łatwością i zręcznością poprawiła go w delikatnej dłoni, po czym z furią rzuciła się na przerażone Bestie…”

Zespół napięcia przedmiesiączkowego, czyli bez kija lepiej nie podchodzić.

MoRmi