SHADOW ON THE WALL

Uczucie jak kropelka kwasu na sercu, z każdym uderzeniem wypala coraz większą jamę, a źrenice impulsywnie rozszerzają się w gwałtownym i niemym spazmie. Targana konwulsjami łapię się resztek świadomości, które wyślizgują się i stroszą swoje ostre płetwy, jak młody okoń złapany na spinning. Delikatna mgiełka otula moją rzeczywistość. W tym świetle pozornie wszystko wydaje się normalne, faktycznie jednak ten mleczny opar tworzy tylko swoistą łunę iluzoryczności. Od jakiegoś czasu towarzyszy mi pewnego rodzaju gorzki posmak, który ma mnie oswoić ze smakiem żółci, którą przyjdzie mi wypić. Póki co jednak nie obracam się i robię swoje. Potem będę martwić się o resztę.

MoRmi